Jak wszyscy wiemy od dłuższego czasu sytuacja w Syrii jest bardzo niespokojna, a ma ona związek z nasilającą się falą antyrządowych manifestacji w tym kraju (wzorem choćby Egiptu czy Libii). Od marca tego roku nie dociera już do tego kraju żadna zagraniczna prasa, dlatego wiele z informacji na temat antyrządowych manifestacji pojawia się za pośrednictwem internetu w formie krótkich filmików.

Syryjski Urząd Celny podlegający bezpośrednio Ministerstwu Finansów twierdzi, że za przepływ za granicę kraju szkodzących wizerunkowi rządu Syrii filmików stoją użytkownicy iPhonów. Dlatego też ustanowione właśnie nowe prawo ma uważać każdego posiadacza iPhonea za potencjalnego wroga rządu państwa syryjskiego. Jak można się spodziewać, przepis ten uderzy najmocniej zapewne w turystów, wwożących na teren Syrii masę iPhonów. Co ciekawe używanie innych smartfonów posiadających podobne parametry nie będzie zakazane.

Czyżby więc miał to być cios wymierzony tylko i wyłącznie w jedną, konkretną markę ś.p. Steva Jobsa, którego ojciec, Abdel Fattah Jandali był z pochodzenia... Syryjczykiem ?